Martin Lechowicz

Prawdziwa edukacja

Nie żeby to miało jakiś związek z komiksem, ale Wyborcza opublikowała wyliczenie ile kosztuje wysłanie dziecka do szkoły.

Wyszło im 2204 złotych.

I znów się ucieszyłem, że nie mam dziecka.

Z ciekawości postanowiłem przejrzeć listę zakupów i zaznaczyć te rzeczy, które faktycznie przyczyniają się do tego, do czego teoretycznie ta szkoła miała służyć - do edukacji.

Jaka część z kwoty 2204 złotych przyczynia się do tego, że dziecko będzie mądrzejsze, bardziej kreatywne, z większą wiedzą, lepiej przygotowane do życia w dzisiejszym świecie?

Wyszło mi: 0 (słownie: zero).

Przez chwilę zastanawiałem się czy pozycja "podręczniki, zeszyty" nie powinna znaleźć się na mojej liście, ale po zastanowieniu się stwierdziłem, że nie.

No bo po co? W internecie jest od groma materiałów edukacyjnych znacznie lepszych niż podręczniki. Uczenie się z podręczników jest mało efektywne w porównaniu z innymi możliwościami jakie dziś są. I tańszymi.

A zeszyty? Do notatek bardzo dobre. Tyle, że, no nie wiem jak teraz, ale za moich czasów zeszyty nie były do robienia notatek. Zeszyty były po to, żeby je prowadzić. Żeby siedzieć jak mrówka nad nimi i kaligrafować. Po kiego wała ta procedura minister jeden raczy wiedzieć. Na nic mi się to prowadzenie nigdy nie przydało, ani nikomu innemu, za to skutecznie prasowało mózg. Bo człowiek zamiast wymyślać i wyćwiczyć własny system skutecznego uczenia się, przepisywał jak idiota wszystko co mu dyktują. Nawet nie musiał rozumieć co tam zapisuje. I też przeważnie nie rozumiał.

Co tam jeszcze jest? Pomoce szkolne. Wartość edukacyjna - żadna. Lepiej kupić chłopakowi raz a porządnie tablet i będzie miał wszystkie pomoce jakie potrzebuje. Chyba, że chce zostać szwaczką, to wtedy faktycznie operowanie nożyczkami wyniesione ze szkoły będzie nieodzowne.

Pióro do nauki pisania? Owszem. Jako hobby bardzo dobre. Ale w 2014 roku do nauki pisania to jest klawiatura. Której na liście nie widzę.

Na dowód tego przywołam fakt, że powyższy tekst nie napisałem wcale piórem. A ty go zapewne nie odczytałeś z papieru.

Więc czego uczy polska szkoła?

Nie wiem. Ale jak każe na to wydawać 2204 złotych co roku to ja coraz bardziej nie chce mieć dzieci. Nie w tym kraju.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Perły miejskiej kuchni 23

Często tak bywa, że dobre, wybitne rzeczy są mało znane.

W teorii ("rynek doskonały") tak być nie powinno. Ale w praktyce tak jest.

Opowiem wam o paru miejscach w Polsce z najlepszymi rzeczami do jedzenia. Ogólnie bardzo lubię jeść poza domem. Opłaca się, mimo, że drożej niż ugotować coś samemu.